| « Poprzedni | Następny » |
|---|
- Na początku sam pracowałem w punkcie, zajmowałem się regeneracją kartridży. Do tego zatrudniałem jeszcze jedną osobę. Często wiele dodatkowych, okołobiznesowych spraw musiałem załatwiać wieczorami. Tak więc mój dzień pracy zaczynał się o 8 rano, a kończył często późnym wieczorem. Dziś już we wszystkich punktach mam pracowników, którzy zajmują się obsługą. Moja rola polega na organizowaniu im pracy, zabezpieczeniu towaru, rozmowach z klientami – opowiada Arkadiusz Szabelski, który prowadzi trzy placówki Cartridge World w Poznaniu.
Systemem franczyzowym Cartridge World zainteresował się pod koniec 2003 roku, w styczniu 2004 r. podpisał umowę, a już w marcu uruchomił pierwszy punkt regeneracji kratridży. O tym, że była to właściwa decyzja, przekonał się bardzo szybko. We wrześniu 2004 r. uruchomił drugi punkt CW, a w 2005 roku – trzeci. Zdaniem Szabelskiego, nie jest to jednak biznes dla inwestora, który założy punkt, zatrudni ludzi i będzie czekał na zyski. - Tutaj potrzebne jest osobiste zaangażowanie. Ale jeśli ktoś lubi kontakty z ludźmi, jest gotów poświęcić swój czas, jest cierpliwy, to niewątpliwie biznes ten może dostarczyć mu dużo satysfakcji, a także oczywiście wymierne korzyści finansowe – zapewnia.
- Oczywiście klienci z własnej inicjatywy też przychodzą. Natomiast należy też zrobić wszystko, żeby pozyskiwać kolejnych, żeby ich utrzymać, żeby wracali. Ważne tutaj są rozmowy, sondowanie potrzeb, doradzanie, nawiązywanie relacji, często takich czysto ludzkich. Dzięki takim relacjom w ciągu 6 lat pozyskałem wielu nowych klientów tylko dzięki temu, że ludzie zmieniali pracę i w nowej firmie też zaczynali korzystać z usług Cartridge World, gdyż mieli już do nas zaufanie - podkreśla Arkadiusz Szabelski.
Przeczytaj cały wywiad.



Widać wyraźnie, że rozwój i sukces Mu...
Fajnie, że wreszcie polska kuchnia za...
W myśl zasady duży może więcej i Pola...
Kiedy powstanie intermarche w Wierusz...
można wiedzieć w jakim banku? :-)