| « Poprzedni | Następny » |
|---|
To będzie ciężka wiosna dla firm odzieżowych w Polsce. Kryzys spowodował spadek nastrojów konsumenckich, a co za tym idzie zdecydowanie mniejszy ruch w interesie. Wielu przedsiębiorców zapowiada zamykanie nierentownych sklepów. Niewykluczone, że z rynku znikną znane marki.
Kiepskiej baletnicy…
Malkontenci w branży odzieżowej zawsze potrafili znaleźć dogodną wymówkę czy przyczynę, która uniemożliwiała im efektywną sprzedaż. Na ogół albo zima była za długa, czasami lato za zimne, kiedy indziej mało atrakcyjna kolekcja albo zbyt aktywna konkurencja. Tym razem wymówka znalazła się sama i wcale nie naciągana. Kryzys. Jak pokazują badania firmy AC Nielsen, w czasie kryzysu aż 49 procent z nas zamierza oszczędzać na kupnie odzieży. Dla wielu handlowców nadejdzie chwila prawdy.
Szok kryzysowy
W polskich galeriach handlowych jest 10 do 30 procent mniej klientów, a ostatnie badania mówią o 11-procentowym spadku optymizmu konsumenckiego. Dodatkowo z powodu załamania polskiej waluty, nowe kolekcje większości producentów są tej wiosny o 15 do 30 procent droższe. To wszystko powoduje, że sprzedaż spada na łeb na szyję. Jeszcze w styczniu, dzięki wyprzedażom, nie było widać załamania, a nawet wręcz przeciwnie. Jednak w lutym, kiedy na rynek weszły nowe propozycje, przyszło gwałtowne pogorszenie sytuacji. Nic dziwnego, że w takich warunkach coraz więcej firm robi przegląd swoich marek oraz sklepów i planuje wycofanie się z niedochodowych przedsięwzięć. Jest wielce prawdopodobne, że z rynku znikną niektóre marki.
Molton to ubrania z wyższej półki cenowej. Salony tej marki dwa lata temu kupił właściciel firmy Monnari. Dziś się ich pozbywa. - Molton ma 42 sklepy w Polsce, w tym dwa w Łodzi. Wszystkie zostaną zlikwidowane, ale tym zajmie się już syndyk - mówi Marek Banasiak, prezes łódzkiej firmy Monnari, która od dwóch lat była właścicielem Moltona.
W marcu br. Redan zapowiedział, że zmienia strategię dla swojej sieci Troll i chce do niej wprowadzić zagraniczne brandy. Zakładano, że sieć przekroczy próg rentowności jeszcze w tym roku. Miały powstać salony multibrandowe.
Jednak plany te zostały zawieszone i firma być może powróci do nich w przyszłości, kiedy sytuacja na rynku się wyklaruje i uspokoi. Aktualnie przedstawiciele Redanu zapowiadają, że planowane jest utrzymanie sieci punktów franczyzowych Trolla natomiast mają zostać zlikwidowane sklepy własne. Dzięki temu jest szansa, że ta marka nie zniknie z rynku. Sklepy własne nie zarabiają na siebie ponieważ są na ogół zlokalizowane w dużych galeriach handlowych. Firma planuje, że część z nich zostanie zamknięta, część sprzedana, a kolejna część być może zmieni logo na Top Secret (inna marka Redanu, również ofertą dla kobiet z tym, że jest to moda o charakterze biznesowym). Niewykluczone, że artykuły Trolla trafią do wybranych sklepów Top Secret.
Natomiast placówki partnerskie Trolla są dochodowe. Przede wszystkim dlatego, że są mniejsze, a poza tym zlokalizowane w miejscowościach do 200 tys. mieszkańców. W 2008 roku zapewniły 14% obrotów grupy, czyli 44,5 mln zł przychodu.
Kasia Foks, 15 kwietnia 2009 r.



Chciałam otworzyć Agencje PKO W Płock...
A czy napisał że mu źle? Naucz sie cz...
Witam Ja rowniez bardzo prosze o adr...
ale pierdolisz głupoty :) pojecia nie...
Ja tam nie mogę narzekać. Jest Ok