| « Poprzednia | Następna » |
|---|
Żywność w małych sklepach jest droższa średnio o 20 proc. niż w hipermarketach lub dyskontach. Firma badawcza Nielsen przeprowadziła specjalnie dla "Rz" badania cen podstawowych produktów spożywczych w sklepach detalicznych.
– Przy porównaniu niektórych produktów, a nie uśrednionego koszyka, różnice są jeszcze większe – podkreśla Marek Klajda, dyrektor działu badań konsumenckich w Europie Środkowo-Wschodniej w firmie Nielsen. Według niego w przypadku niektórych towarów, np. pieczywa, mleka czy jaj, zapamiętujemy i porównujemy ceny, robiąc zakupy. W wielu innych sytuacjach nie zwracamy na to jednak uwagi.
Nielsen zbadał ceny koszyka 20 produktów spożywczych, m.in. nabiału, słodyczy, napojów, kawy, herbaty i alkoholu. Okazuje się, że robiąc takie zakupy w małym sklepie, zapłacimy ponad 103 zł, podczas gdy za dokładnie to samo w hipermarkecie czy dyskoncie – 20 zł mniej. Dlatego nie dziwi, że w Polsce w 2007 roku ubyło ponad 5 proc. najmniejszych sklepów spożywczych, których ciągle jest jednak niemal 67 tys. Ogółem zakupy ogólnospożywcze można zrobić w ponad 107 tys. placówek, ale ich liczba systematycznie maleje. Ile ubyło w 2008 roku? Na razie nie wiadomo – dane dostępne będą w styczniu, jednak można się spodziewać, że trend zostanie utrzymany i zniknie kolejnych kilka tysięcy placówek.
– W okresie dobrej koniunktury różnice w cenach są mniejsze. Teraz powiększają je promocje i cięcie cen całych kategorii produktów w hipermarketach czy dyskontach – mówi Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji zrzeszającej największe zachodnie sieci handlowe działające w naszym kraju.
W 2009 r., po pojawiających się regularnie informacjach o spodziewanym w Polsce spowolnieniu gospodarczym i zwolnieniach w kolejnych firmach, wielu Polaków może zacząć oszczędzać na podstawowych wydatkach, także na żywności. – Rozsądek cenowy może skłonić część klientów do robienia zakupów w hipermarketach czy dyskontach, których wiele osób nie lubi choćby z racji tłoku. Nie spodziewam się jednak dramatycznego odpływu klientów od małych sklepów, chyba że kryzys pogłębi się na tyle, że znacząco wzrośnie nasza skłonność do oszczędzania – mówi Krzysztof Badowski, dyrektor zarządzający firmy doradczej Roland Berger. Mimo czarnych scenariuszy nasz rynek wciąż ma dobre perspektywy rozwoju – wartość handlu detalicznego żywnością wyniesie w 2008 r. w Polsce 217,4 mld zł, a według prognozy firmy doradczej PMR w 2009 roku zwiększy się o niespełna 6 proc., do 230 mld zł. W porównaniu z wieloma krajami, gdzie sprzedaż detaliczna już zaczęła spadać, to wciąż bardzo dobry wynik.
Polski rynek sprzedaży detalicznej jest jednym z najbardziej specyficznych w Europie. Mniej więcej po połowie udziałów w ujęciu wartościowym przypada na handel tradycyjny i duże sieci. Badania preferencji zakupowych wykazują, że chętnie robimy zakupy w małych sklepach blisko domu. Dlatego w odróżnieniu od innych państw u nas osiedlowe sklepiki trzymają się mocno.
– Najchętniej pod względem wartości zakupów kupowane są w nich alkohol i papierosy. Rośnie znaczenie sieci sklepów niskopowierzchniowych. Wchodzi do nich coraz więcej placówek, ponieważ daje to możliwość pracy pod znaną marką czy tańsze dostawy – dodaje Marek Klajda z Nielsena.
Piotr Mazurkiewicz, Rzeczpospolita
31 grudnia 2008 r.



Chciałam otworzyć Agencje PKO W Płock...
artykół
A czy napisał że mu źle? Naucz sie cz...
Witam Ja rowniez bardzo prosze o adr...
ale pierdolisz głupoty :) pojecia nie...